Cześć!
U mnie dziś nieco pochmurnie, a więc idealny czas, żeby w końcu pozbyć się pustych opakowań, i napisać o nich co nieco. Projekt denko bardzo lubię, mogę wam wtedy przekazać wszystkie pozytywy i negatywy na temat danego kosmetyku. Nadal uważam, że mam ich troszkę za dużo, dążę do tej idealnej ilości.
Labell, szampon regeneracja do włosów normalnych i przetłuszczających się
Zazwyczaj takie zwykłe szampony, sprawiały że moja skóra głowy przechodziła katusze, jednak tutaj był totalny zaskok. Szampon w miarę dobrze się pienił, miał wg. mnie jabłkowy zapach, dobrze oczyszczał skórę głowy, i nie obciążał włosów. I kosztował dokładnie 2,79 zł. Na pewno powrócę do niego, za taką cenę i pojemność (300 ml) nigdzie indziej nie spotkam. Były inne warianty, widziałam tez oczyszczający.
Batiste, Suchy szampon o zapachu wiśniowym
Szczerze mówiąc, nie wierzyłam w potencjał tych suchych szamponów. ja lubię umyć włosy, i mieć je świeże, ale przyznaję że zdarza mi się zaspać. Szampon sprawdził się rewelacyjnie. Nadawał objętości, włosy wyglądały normalnie, jednak ja czułam lekki dyskomfort. Czasami swędziała mnie po nim skóra głowy, obowiązkowo musiałam zrobić peeling. Jednak uważam, że to przydatna rzecz, w szczególności gdzieś poza domem. Mam chęć na inne warianty zapachowe.
Zrób sobie krem, hydrolat z róży bułgarski bez konserwantów
Produkt, który na początku wywołał u mnie raczej sceptyczne uczucia, sprawił że mam ochotę na więcej. Jeden z niewielu toników bezpieczny dla mojej skóry, ze względu na małe ryzyko zapchania, a moja skóra ostatnio się nie lubi z wszelakimi kremami i tonikami.
Vademecum, Sensitive PRO Vitamin
Potrzebowałam delikatnej pasty, ponieważ jestem uczulona na elmex (puchnie mi język) to wybrałam tą. Nie jest najgorsza, ale nie kupię więcej. Zapach lekki, fajna tubka, ale szukam dalej mojego delikatnego ideału.
Catrice, All matt plus
Podkład nr. 1 w mojej szufladzie. Kupiłam go w sierpniu zeszłego roku, teraz mam drugą butelkę. Niestety przez kwasy moja skóra jest tak jasna, że ten podkład jest za ciemny. Poza tym zauważyłam że moja skóra chyba chciała od niego odpocząć, chyba że to sprawa kremu pod niego, na kremie z Ziaji matująco nawilżającym 25+ sprawdzał się idealnie, jednak ten mnie dość zapychał. Nie widzę obecnie dla niego żadnego zastępcy jeśli chodzi o matowienie i zdrowy wygląd.
Dax perfecta, SPA maska-serum do rąk
Podkładałam wszelkie nadzieje w tej masce. Moje dłonie sa suche i w ciepłe dni, i w zimne. Niestety, ale nie zrobiła nic. Peelingowałam ręce dokładnie 5 minut, jak zaleca producent, maskę po 15 minutach wsmarowałam, a rano miałam suche ręce. Jedyny plus to ładny zapach- taki jak peeling pomarańczowy z tej serii do ciała.
Dermo pharma+, maska kompres 4D. aktywne oczyszczenie i redukcja trądziku
Kupiłam ją w biedronce za 3,99 zł. Użyłam wtedy, gdy miałam dość spory wysyp. Jedyne co zauważyłam, to fajne odświeżenie, i lekkie ukojenie, ale takie efekty dają maski za 2 zł z Ziaji. Ani nie było normalizacji sebum, ani nie złagodził objawów trądziku, nie rozjaśnił też blizn i przebarwień. Nie kupię więcej, zawiodłam się.
Fitomed, krem nawilżający tradycyjny
Może jestem jedna na milion, ale ten krem w ogóle się u mnie nie sprawdził. Nawilżał ok, ale miałam po nim wysyp ogromnych, bolących czerwonych gul na twarzy. Nie było to przyjemne, męczyłam się z tym długo, i dochodziłam który kosmetyk robi mi taką krzywdę. Zużyłam go do rąk, w tej kwestii sprawdził się nawet okej. Plus za ładny, ziołowy zapach, i gęstą treściwą konsystencję.
I na koniec jeszcze kolorówka do oczu, ja niestety nie maluję oczu w ogóle, te cienie były mojej mamy, kilka razy ich użyłam, lecz są po terminie. Gdyby ktoś był zainteresowany kolorami, od lewej:
pearl 419, AMC 57, double sparkle 457
Pozdrawiam, Antymionka
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą catrice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą catrice. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 27 kwietnia 2014
Projekt denko 1/2014
Etykiety:
batiste,
catrice,
cienie,
dax perfecta,
dermo pharma,
fitomed,
hydrolat,
inglot,
krem,
Labell,
maseczka,
maska,
pasta do zębów,
peeling,
suchy szampon,
szampon,
vademecum,
zrób sobie krem,
ZSK
sobota, 19 kwietnia 2014
Moje produkty do ust- czyli co ziołomaniaczka nosi na ustach
Cześć!
W dzisiejszym poście chciałabym przedstawić wam moje produkty do ust. Jak będziecie mogli zaraz zauważyć, kolorów jest dużo, od czerwonych po różowe, ciemniejsze i jaśniejsze kolory. Każdy produkt krótko opiszę, mój typ urody i charakterystykę cery znajdziecie w zakładce 'o mnie' :).
1. Catrice, spectaculART, Revel the red
Jest to pół-przezroczysta szminka, w kolorze fuksjowym, daje bardzo błyszczący efekt, bardziej jak błyszczyk z większą ilością koloru. Pochodzi z limitowanej kolekcji Catrice.
2. Maybelline, Colorsensational, 245 Magic mauve
Nie wiem dlaczego, ale przez ostatnią zimę i jesień wzięło mnie na lekko śliwkowe kolory ust. Ta szminka jest bardzo kremowa, przyjemnie się są nosi, a trwałość jest naprawdę dobra. Kolor ten to mieszanka różu, fioletu, i małych drobinek, wykończenie perłowe. W tych szminkach bardzo podoba mi się ich opakowanie, jest takie niestandardowe :).
3. L`Oreal, Rouge caresse, 07 cheeky magenta
Kolor ten podpatrzyłam u Florence beauty, gdy tylko zobaczyłam w Rossmannie że jest w promocji, od razu ją zgarnęłam. Piękny, żywy różowy kolor, idealny na wiosnę i lato. Jest to typowa lekka forma 'masełka' jednak bardzo podkreśla suche skórki. Nie jest zbyt trwała, warto polować na promocje w Rossmannie bo standardowej ceny nie jest warta.
4. Maybelline, Color whisper, 720 Mocha muse
Ten kolorek także podpatrzyłam u Florence, jest to moja jedyna pomadka nude w kolekcji. Dobra na każdą porę roku, i do każdego mojego makijażu. Trwałość jest taka jak u pomadki L`Oreal, i także podkreśla suche skórki.
5. Maybelline, Hydra Extreme, 210 That's mauvie
To mój ulubiony kolor jesienny, lekko śliwkowy, daje satynowo- błyszczące wykończenie, długo się utrzymuje, i naprawdę nawilża usta. Do tego jak na taką pomadkę jest tania, z tego co się orientuję standardowa cena to 18 zł, na promocjach czasem 11-12 zł.
6. NYC, 308 Retro red
Czerwona, kremowa szminka o satynowym wykończeniu. Kolor to bardzo głęboka czerwień. Bardzo długo się utrzymuje, towarzyszy mi zawsze w ważnych sytuacjach. Jestem ciekawa połączenia jej z błyszczykiem Ingrid, który nadałby większego blasku.
I moje ostatnie dwie zdobycze z firmy Ingrid, świetne błyszczki z dużą ilością pigmentu. Na początku wzięłam kolor pomarańczowo- czerwony, jednak błyszczyk ten na tyle mnie zachwycił że na drugi dzień miałam już w ręce następny kolor , różowo- brzoskwiniowy :). Pochodza z kolekcji Love Story, w której skład wchodzą też dość znane lakiery tej firmy. Na ustach zachowuje się trochę jak błyszczyk- lakier do ust, jednak z przewagą błyszczyka, ich trwałość nie jest zachwycająca, ale za cenę 6 zł to świetny produkt.
Pozdrawiam, Antymionka
Etykiety:
błyszczyk,
błyszczyko-pomadka,
catrice,
Color whisper,
Colorsensational,
Hydra Extreme,
Ingrid,
kolekcja szminek,
L'Oreal,
lakier do ust,
Maybelline,
NYC,
Rouge caresse,
szminki
czwartek, 2 stycznia 2014
Zakupy poświąteczne!
Witajcie po krótkiej przerwie, już w 2014 roku :). Wracam do was z zakupami poświątecznymi, niektóre z nich zrobiłam na wyjeździe sylwestrowym. Zapraszam więc dalej, niedługo pojawi się kilka recenzj produktów moim zdaniem które zasługują na uwagę.
Z Rossmanna upolowałam kilka produktów, w tym szampon srebrny Rossmanowskiej firmy, aby usunąć żółty kolor spowodowany rozjaśniaczem którego używam w tej chwili, szampon z profesjonalnej linii Isana Oil Care dla łamliwych i matowych włosów, był przeceniony na 4,99 ma dużą pojemność (500 ml) kupiłam go ponieważ niestety swojego zapomniałam na wyjazd. Żel do higieny intymnej to u mnie must have, zakupiłam małą buteleczkę Białego Jelenia żeby nie targać ze sobą dużego z Ziaji.
Żel kuracja lipidowa z Ziaji chodził za mną od dawna, i w końcu go złapałam, jak na razie jestem bardzo zadowolona, moja skóra przechodzi dość ciężki okres, strasznie jest wysuszona od mojej kuracji przeciwtrądzikowej, zaskoczyła mnie gęsta, treściwa konsystencja. Do koszyka wpadł też długo rozmyślany przeze mnie róż Bourjois w kolorze 33 (podobno duplikat różu Nars Orgasm)
Dalej kilka produktów z Niemiec, jeden z lepszych jak dla mnie dezodorantów Fa Sport Invisible Power (nie widziałam tej wersji w Polsce, nie zawiera talku, ani alkoholu i chroni przed śladami na ubranich), żel pod prysznic Fa Sport Double Power relaksujący mięśnie i odświeżający, krem Nivea Soft w tubce, oraz krem Florena do rąk z aloesem.
Do hebe wstąpiłam tylko na chwilę, głównie po kolejne opakowanie podkładu z Catrice, All matt plus. Do koszyka wpadł także krem Ziaja matująco nawilżający, żaden krem nie jest mi go w stanie zastąpić, idealna harmonia dla mojej skóry, nie przesusza i jednocześnie nawilża oraz matuje. Suchy szampon Batiste wpadł do koszyka już przy kasie, ale jestem średnio zadowolona z jego działania.
Poza drogeriami kupiłam też już dawno wyszukiwane przeze mnie serum z Kozim Mlekiem z Delii, oraz krem z 12 % kwasem glikolowym z Le' Maadr. Chcę w końcu wziąć się za moją cerę, w szufladzie czeka też krem z filtrem gotowy na tą okazję, będę podwójnie nawilżać skórę właśnie tym serum z Delii aby jej nie przesuszyć. Myślę, że następny post będzie o mojej kuracji, na razie kończe skinoren który męczyłam z dużymi przerwami czego żałuję, z kwasem glikolowym na pewno muszę uzbroić się w większą systematyczność.
Zakupy dość spore, ale robione w kilku sklepach. Jestem z nich bardzo zadowolona, nie kupiłam nic nadprogramowo- no może dezodorant, ale jak mogłam nie wziąć? :)
Mam nadzieję że dobrze bawiliście się podczas sylwestra. Życzę wam wszystkiego najlepszego w nadchodzącym, 2014 roku.
Z Rossmanna upolowałam kilka produktów, w tym szampon srebrny Rossmanowskiej firmy, aby usunąć żółty kolor spowodowany rozjaśniaczem którego używam w tej chwili, szampon z profesjonalnej linii Isana Oil Care dla łamliwych i matowych włosów, był przeceniony na 4,99 ma dużą pojemność (500 ml) kupiłam go ponieważ niestety swojego zapomniałam na wyjazd. Żel do higieny intymnej to u mnie must have, zakupiłam małą buteleczkę Białego Jelenia żeby nie targać ze sobą dużego z Ziaji.
Żel kuracja lipidowa z Ziaji chodził za mną od dawna, i w końcu go złapałam, jak na razie jestem bardzo zadowolona, moja skóra przechodzi dość ciężki okres, strasznie jest wysuszona od mojej kuracji przeciwtrądzikowej, zaskoczyła mnie gęsta, treściwa konsystencja. Do koszyka wpadł też długo rozmyślany przeze mnie róż Bourjois w kolorze 33 (podobno duplikat różu Nars Orgasm)
Dalej kilka produktów z Niemiec, jeden z lepszych jak dla mnie dezodorantów Fa Sport Invisible Power (nie widziałam tej wersji w Polsce, nie zawiera talku, ani alkoholu i chroni przed śladami na ubranich), żel pod prysznic Fa Sport Double Power relaksujący mięśnie i odświeżający, krem Nivea Soft w tubce, oraz krem Florena do rąk z aloesem.
Do hebe wstąpiłam tylko na chwilę, głównie po kolejne opakowanie podkładu z Catrice, All matt plus. Do koszyka wpadł także krem Ziaja matująco nawilżający, żaden krem nie jest mi go w stanie zastąpić, idealna harmonia dla mojej skóry, nie przesusza i jednocześnie nawilża oraz matuje. Suchy szampon Batiste wpadł do koszyka już przy kasie, ale jestem średnio zadowolona z jego działania.
Poza drogeriami kupiłam też już dawno wyszukiwane przeze mnie serum z Kozim Mlekiem z Delii, oraz krem z 12 % kwasem glikolowym z Le' Maadr. Chcę w końcu wziąć się za moją cerę, w szufladzie czeka też krem z filtrem gotowy na tą okazję, będę podwójnie nawilżać skórę właśnie tym serum z Delii aby jej nie przesuszyć. Myślę, że następny post będzie o mojej kuracji, na razie kończe skinoren który męczyłam z dużymi przerwami czego żałuję, z kwasem glikolowym na pewno muszę uzbroić się w większą systematyczność.
Zakupy dość spore, ale robione w kilku sklepach. Jestem z nich bardzo zadowolona, nie kupiłam nic nadprogramowo- no może dezodorant, ale jak mogłam nie wziąć? :)
Mam nadzieję że dobrze bawiliście się podczas sylwestra. Życzę wam wszystkiego najlepszego w nadchodzącym, 2014 roku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)