Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biały jeleń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biały jeleń. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 sierpnia 2014

Jak walczyć z alergią?

Cześć!
Wiele z osób w obecnych czasach ma na coś alergię. Na pyłki, na przeróżne pokarmy, inni na niektóre osoby.. ;). Wiele osób chodzi na odczulanie, niektórzy to polecają, niektórzy odradzają. Ja nie wiem dokładnie na czym to polega, nigdy z tego nie korzystałam. Alergię pokarmową wykryto u mnie jakieś 2 lata temu. Zaczęłam bardziej zwracać uwagę na to co jem. Z testów wyszło kilka rzeczy, między innymi coś co jest prawie wszędzie- mąka pszenna. Oczywiście, jem ją czasami, bo nie zawsze dostaję alergii. Jednak moimi głównymi wrogami alergicznymi są większość świeżych owoców, truskawki nawet po gotowaniu, kandyzowaniu, i innej obróbce i tak powodują u mnie alergię. Czasem także kosmetyki sprawiają, że cała się drapię, i miewam wypryski. Przedstawię wam kilka moich sposobów, aby ułatwić sobie życie w tych dniach.

Mydło Alepia z olejem z czarnuszki, do kupienia na allegro i w sklepach zielarskich, ekologicznych (ok. 22 zł/125g)

A co na skórę?
Moja skóra, oczy, i nos także nie mają łatwo. Oczy łzawią, pieką, kicham cały czas. Najlepiej jest wtedy zmyć cały makijaż letnią wodą, i potem spłukać chłodną. Na okolice oczu według mnie najlepiej sprawdza się żel z flosleku, ze świetlikiem i babką lancetowatą. Miałam kilka wersji, ale ta rzeczywiście robi to co obiecuje producent. Zmniejsza opuchliznę, pieczenie, łzawienie, delikatnie chłodzi okolice (już nawet nie mówię o włożeniu do lodówki, bo wtedy efekt jest jeszcze lepszy). Można też po umyciu twarzy spryskać skórę wodą termalną, jedyna jaka u mnie sprawdzała się na ukojenie alergii to była woda Avene. Niestety osławiona Uriage nie była tak kojąca. Do ciała polecam stosować mydło hypoalergiczne, ale te naturalne. Mydło biały jeleń może powodować zaskórniki, jednak jeśli nie macie do nich skłonności na ciele lub twarzy, jak najbardziej polecam, bo jest tanie i ogólnodostępne. Ja ostatnio z wymiany kosmetycznej dostałam mydło Alepia z olejem z czarnuszki. Jest dobre m.in. na trądzik, łuszczycę, alergie, przyspiesza gojenie ran. Są jego zwolennicy i przeciwnicy, niektórzy zauważyli pogorszenie stanu skóry, jednak myślę, że warto spróbować, niż dawać skórze alergicznej dodatkowe parabeny. Jeśli jednak takie mydła nam się nie sprawdzają, do twarzy mogę polecić żel z Białego Jelenia, ten zielony, do skóry alergicznej. Do ciała natomiast żel do mycia ciała dla dzieci z Hipp. Chwalone też są za delikatność różne spcyfiki z Babydream i Fur mama z Rossmanna, ale radziłabym tam uważać na alergizujący często rumianek.
Inne specyfiki które polecam do takiej skóry znajdziecie niżej, na zdjęciu :). Radzę też w czasie alergii nie pryskać się perfumami, nie używać perfumowanych żeli pod prysznic/balsamów (tych które mają bardzo mocne zapachy, jak np. B&BW)

Alergoff, emulsja hypoalergiczna do mycia (ok. 25zł/250ml), Isana, żel pod prysznic mleczne proteiny (2,99zł/300ml). Ziaja med, kuracja lipidowa, kremowa baza myjąca (ok. 9zł/400ml), Babydream fur Mama, płyn do kąpieli (9,99zł/500ml), Babydream, kremowy płyn do kąpieli z wyciągiem z aloesu (7,99zł/300ml)

Biały Jeleń, pianka do mycia twarzy (ok. 8zł/275ml), żel do mycia twarzy z aloesem (ok. 8zł/200ml)

Avene, woda termalna (ok.30 zł/150ml), Floslek, żel do powiek i pod oczy (ok. 10zł/15ml), Biały Jeleń, mydło naturalne (ok. 3 zł/150g)

Jak objawia się alergia?
U mnie na początku myliłam ją z trądzikiem. Dopiero gdy zauważyłam że zmiany te mnie swędzą, zdałam sobie sprawę że to przede wszystkim alergia mnie męczy. Najczęściej jest w postaci małych, ropnych wyprysków, na dekolcie, szyi, twarzy, ramionach. Często zmiany te są swędzące, a po podrapaniu się zostaje czerwony ślad. Czasem nie ma żadnych wyprysków czy pokrzywki, ale skóra nas swędzi. Inne objawy to kaszel, katar, zadyszka, łzawienie i pieczenie oczu, i nawet migrenowe bóle głowy.

Co łykać, pić i jeść
Do tej pory często brałam tabletki dostępne w aptece. Leki te zawierają cetyryzyny dichlorowodorek, są ogólnodostępne i tanie. Pomagają w dość szybkim tempie, jednak ze względu na stan zdrowia nie mogę przyjmować takich leków. Cóż więc mi pozostało, jak nie naturalne sposoby?
Pierwsze po co sięgam gdy dostanę alergii, to wapno. Najlepiej takie dla alergików, bez dodatków, często sięgam po to z kwercetyną. W czasie gdy już dostaniemy alergię, najlepiej też ograniczyć jedzenie z potencjalnymi alergenami. Mam tu na myśli przede wszystkim jedzenie kupowane, np. fast food, gotowanie dania itp. Nie zawsze patrzymy na skład, jeśli na opakowaniu jest napisane 'placuszki z mąki pełnoziarnistej' to i tak niestety największa ilość jest tam mąki pszennej.
W książce "Wróćmy do ziół" Ojca Andrzeja Klimuszko, można przeczytać o tym aby pić zioła na alergie, a także zażywać spacerów nad morzem, albo chociaż wieczorem na świeżym powietrzu. Zgadzam się z tym- po spacerze na plażę samopoczucie jest o wiele lepsze, rano budzę się bez opuchniętych oczu, bez bólu głowy.
Do picia najlepiej tylko woda, niegazowana.

Skóra głowy też nie ma łatwo
Nie wiem czy inni mają taki problem, ale moja skóra głowy podczas alergii mocno daje o sobie znać. Jest to na tyle uciążliwe, że przecież włosy trzeba myć, ale tak żeby nie podrażnić skóry głowy, ale jednocześnie aby włosy były zdrowe, i ładne. Staram się przez cały rok sięgać pod delikatne szampony, odżywki nie nakładam na skórę głowy, więc dopasowuje je do typu włosów. Ostatnio też robiłam płukankę z rumianku- nic mnie nie uczuliło, włosy były dłużej świeże, a skóra głowy ukojona. Jak bardziej przetestuję tę metodę, na pewno o niej napiszę.
Z szamponów mogę polecić znany już przeciwświądowy z Ziaji (ok. 10 zł/300ml) oraz wszystkie szampony z Białego Jelenia (ok. 10zł/300ml). Takie delikatne szampony niestety słabo się pienią, ale za to delikatnie myją i łagodzą podrażnienia.

Co z ziołami?
W przytoczonej kilka zdań wyżej książce, są mikstury z ziół, które należy pić. Podam niektóre zioła które się tam znalazły, bo z większością może być problem do znalezienia.
Swędzenie, zmiany na skórze
Bratek polny (kwiaty i liście)
Skrzyp polny (liście)
Pokrzywa (liście)
Koszyczki rumianku pospolitego
Korzeń perzu
Alergie z bólem głowy
Kłącze perzu
Krwawnik (kwiaty)
Bratek polny
Pokrzywa
Skrzyp polny

W książce zalecane jest picie, jednak na zmiany skórne pomogą także okłady.

Wybaczcie za te zdjęcia produktów w poście, zdecydowanie sama wolę je robić, ale większości tych produktów już nie mam, dlatego zdjęcia pochodzą ze stron producentów. Jeśli znajdę jakieś lepsze zdjęcia, na pewno je zamienię.

Pozdrawiam, Antymionka

piątek, 1 sierpnia 2014

Projekt denko lipiec 2014

Cześć!
Nadszedł koniec miesiąca, mamy już pierwszy sierpnia, co oznacza że mogę wysypać moje zużycia z denkowego opakowania i pokazać co udało mi się w tym miesiącu :)
 


Produktów nie jest zbyt dużo, ale nie jest bardzo mało. Mniej więcej tyle zużywam, czasem są to rzeczy które mnie denerwują swoim staniem i szybko zabieram się za ich zużycie :). Pierwsza rzecz to osławiony w praktycznie całej blogoserze żel Le Petit Marseillais, mój był o zapachu kwiatu pomarańczy. Moim zdaniem te żele przypominają te z Balei- piękny zapach, gęsta konsystencja która nie wysusza skóry. Fajne, ale dla mnie ten zapach był zbyt perfumowany, następnym razem pokuszę się o coś łagodniejszego. Druga rzecz do solanka do kąpieli relaksująca firmy Farmona. Kupiłam ją w zimie, z myślą o gorących kąpielach. Zapach ma ziołowy, może i trochę relaksujący. Ogólnie jest ok, mimo tego że nie przepadam za kąpielami. Dobrze też się sprawowała jako żel pod prysznic, ziołowy zapach w lecie mnie bardzo odświeżał. Szampony do włosów idą u mnie dość szybko, ten z Elseve postanowiłam kupić po tym jak z tej samej serii sprawdziła mi się odżywka. Nie podrażnił skóry głowy i dobrze mył, ale na lato już był dość ciężki. Moje włosy ostatnio przestały się lubić z szamponami tej firmy więc na razie nie planuję ich zakupu.

 
Idziemy dalej. Rzecz niezbędna dla mnie, czyli płyn do płukania jamy ustnej. Z rossmanna, kupiony na promocji. Nie zachwyca też ale i nie jest najgorszy. Na promocji po 4 zł z groszem warto się skusić, osobiście dla mnie lepsza jest wersja zielona. Zmywacz do paznokci Isana, dla mnie zwykły zmywacz, nie robi nic fenomenalnego. Czasem zostawia biały osad, ale faktem jest że bardzo dobrze zmywa. Jak mam okazję to kupuję, jak nie, to sięgam po taki jaki mam pod ręką. Krem regenerujący  z Scholl kupiłam z myślą o pozbyciu się suchej skóry pięt. Niestety, lekko wygładzał skórę, a zużyłam całą tubkę, według zaleceń producenta. Za 18-20 zł dla mnie to bubel. Za nie całe 10 zł mam rombalsam, który zawiera 30% mocznika i w kilka dni robi furorę, ale o tym później. Mój ulubieniec od niemal roku, czyli żel do mycia twarzy z aloesem. Koi moją skórę gdy dotknie mnie alergia, dobrze zmywa makijaż, jak i filtry czy kremy. Jedyny minus to mała wydajność, ale cena na plus, ok. 6-7 zł. Ja go kupuję w aptece, ale jest chyba do dostania w Hebe.
 
 

Ostatnie trzy rzeczy, które naprawdę lubię. Peeling i maseczka do stóp z firmy Evree, już jestem pewna że kupię ich jakichś krem do stóp. Wygładził moje stopy, zregenerował je, a efekt utrzymywał się bardzo długo. Jednym słowem- warto! Mała pasta sensodyne complete służyła mi na wyjeździe, stosowałam ją po oczyszczaniu zębów u stomatologa. Delikatna, dobrze myła zęby, jednak ja na co dzień lubię mocne odświeżenie. Chusteczki nawilżane zawsze znajdują się w mojej torebce. Te pochodzą z nie znanej mi firmy Freshmaker, kupione w pobliskim sklepie za grosze. Zapach sztucznej truskawki umilał użytkowanie. Zdecydowanie jeszcze nie raz je kupię.

Podsumowując- denko idzie mi całkiem nieźle, problem mam z zużyciem balsamów do ciała. Na dworze gorąco, skóra już lepi się bez balsamu. Ale jakoś trzeba się przemóc :).
 
Pozdrawiam, Antymionka
 
P.S. zamówiłam sobie pierwszy kosmetyczny 'box', powinien do mnie przyjechać w przyszłym tygodniu. Tak o, rozpieściłam się wakacyjnie :). Dam znać o nim na instagramie.

czwartek, 3 lipca 2014

Denko czerwca + kupione w czerwcu

Myślę, że czerwiec to dobry miesiąc na zakupy. 'Lekkie' wyprzedaże, ciepła aura na dworzu, sprzyja dobremu humorowi, niektórzy mają już urlop wakacje, cieszą się nadchodzącym wypoczynkiem więc cóż, pieniądze lecą :).
Poniżej przedstawię wam denko czerwca (przepraszam, zdjęcie w średniej jakości bo robione telefonem) oraz co zakupiłam w czerwcu (sporo rzeczy).

  • Essence, tusz get big lashes, triple black mascara
Okropny, osypywał się po 3 godzinach, czego nienawidzę. Ale ładnie wydłużał, podkręcał rzęsy i nadawał objętości.  Był zapakowany w folię (kupiłam 2-pak) więc nie wiem czemu tak się działo. Po kilkunastu użyciach leci do kosza.
  • Bielenda, peeling enzymatyczny efekt Aqua-Oxybrazji
Bardzo fajny peeling, dobry na wyjazdy bo jest w saszetkach, ale działa wg. mnie tak jak Ziaja ulga.
  • Nivea, odżywka odbudowująca long repair
Bardzo sławna, bardzo lubiana, mi nawet przypadła do gustu, i może kupię ją ponownie. Dla mnie nie nadawała się na co dzień, włosy były zbyt obciążone.
  • Green Pharmacy, Szampon do włosów osłabionych i zniszczonych rumianek lekarski
Delikatny, dobrze mył, i nie podrażniał. Piękny zapach. Na pewno wrócę.
  • Green Pharmacy, Szampon przeciwłupieżowy dziegieć brzozowy i cynk
Bardzo mocno oczyszczał skórę głowy, więc stosowałam go co jakiś czas, z moim lekkim łupieżem który czasem u mnie występuje poradził sobie dobrze. Ograniczał przetłuszczanie włosów.
  • Babydream, chusteczki pielęgnacyjne, małe 20 szt.
Chusteczki były dość sztywne, ciężko było nimi coś wytrzeć, naklejka zabezpieczająca w szybkim tempie się zamoczyła i odleciała, ładnie czyściły i pachniały, ale nie kupię więcej.

  • L`Biotica Biovax, jedwab w płynie
Przesuszał moje końcówki, jest już tam niewiele w opakowaniu i chyba po terminie więc leci do kosza. Nie spodobało mi się to jak działał, chyba jedwab na końcówki to nie dla mnie.
  • Balea, żel pod prysznic kokos&nektarynka
Tak, tak, przyznaję rację że to super żel. W odróżnieniu do naszych tanich żeli, nie wysusza, jest bardzo wydajny, i lekko nawilża skórę. Bosko :)
  • Garnier fructis, maseczka wzmacniająco-wygładzająca nutri-gładki hydra liss 72h
Moja ulubiona. W lecie sprawia że włosy się nie puszą, w zimie że nie są suche i nie elektryzują się pod czapką. Zbawienie dla moich włosów, jak skończą się moje maski to od razu po nią lecę. Choć nie wiem czy wytrzymam bez niej tyle ;).
 

1. Under Twenty, multifunkcyjny antybakteryjny krem BB
Chciałam coś lekkiego na lato, co będzie też troszkę kryło i nie świeciło się na twarzy. Ten ma dość dobre opinie i jest w korzystnej cenie :).
2. Ava, Aktywator młodości, Witamina C z acerolą
Czyli coś na przebarwienia, jest to moje pierwsze zetknięcie z witaminą C, ciekawa jestem efektów jakie da.
3. Biały jeleń, hipoalericzny płyn micelarny
Kończy mi się tonik z mixy, więc padło na to cudo w hebe, złapałam ostatnią sztukę! Ciekawe czy jest tak delikatny, obecnie do zmywania oczu mam topornego micela, i być może zajmie on jego miejsce, a tonik kupię jakiś inny.
4. Pharmaceris, Oczyszczający płyn bakteriostatyczny
Także kupiony pod moje przebarwienia, ale także ta obietnica hamowania bakterii wywarła na mnie wrażenie.. ;)
5. Elseve, Błyskawiczna terapia, rekonstrukcja dla włosów zniszczonych
Promocja w hebe robi swoje.. Myślę że przyda się na jakiś letni wyjazd, po kąpieli w basenie czy jeziorze, moje włosy powoli się regenerują ale dawka wakacji zawsze je dodatkowo osłabia.
6. Scholl, krem regenerujący na popękane pięty
Kto nie chciałby mieć pięknych stóp? Ostatnio zauważyłam że moje są w naprawdę opłakanym stanie, a tańsze kremy sobie z nimi nie radziły. Zobaczymy jak rozprawi się z nimi ten sławny krem :).
7. Facelle, chusteczki do higieny intymnej
Czyli popularny płyn do higieny intymnej w wersji dla podróżnych, czyli dla mnie. W czasie długich  podróży (mam nadzieję) przyniesie mi odświeżenie i ukojenie.


Kolorówka też nie ucierpiała.. ;)
8. Dwa esiaki- bikini so teeny, który wywoływał u mnie dreszcz wakacyjnych emocji już dawno, w końcu zakupiłam na allegro. Drugi, muchi muchi, w zastępstwie dla fiji którego nie było w czasie promocji w hebe.
10. Inglot, translucent loose powder, wersja bardzo mini, bo 1,5g. Kupiłam, bo przy 2 produktach do makijażu w Douglasie było -15%, a cieki mnie czy będzie tak dobry jak mój ukochany bambusowy. Mogę już tylko powiedzieć że opakowanie jest straszne.
11. Mac, róż prasowany w kolorze Mocha, długo marzyłam, i jest!

Bliska mi osoba była w Wielkiej Brytanii, nie obyło się bez wycieczki do drogerii.


11. Soap&Glory, chciałam miniaturę na spróbowanie, a dostałam dwie duże butle, bo druga była gratis :). Podzielam zachwyty nad nią, bo jedna już stoi w łazience.
12. Superdrug, Vitamin E, hot cloth cleanser, skusiłam się na nieco tańszą wersję liz earle, ma całkiem pozytywne opinie. Dołączona była jeszcze szmatka muślin nowa, ale ona już działa w mojej pielęgnacji, ten krem do mycia czeka na zimę.
13. Soap&Glory, fab pore, czyli sławna maseczka. Baaardzo mocno pachnie mięta, i mocno odświeża. Na razie próbowałam raz :).
14. Barry M, Confetti nail effect, w kolorze Sour Apple
Pięknie się prezentuje, ale zmywa tragicznie. Może za dużo nałożyłam?
15. Superdrugm facial cleansing buffer, czyli zastępstwo peelingu :).


Post długi i zawiły, ale wszystkie grzechy mam za sobą.
Antymionka

czwartek, 6 lutego 2014

Obecna pielęgnacja moich włosów - zimowa

Cześć!
Zima trochę już odpuszcza, a moje włosy są w nie najlepszej kondycji. Stwierdziłam więc że czas się za nie porządnie zabrać.
Moje włosy są przetłuszczające się, jednak nie maja problemu z objętością po umyciu - do nocy są puszyste, niestety rano przy uszach odnotowuję już przetłuszczenie. Na końcach są suche. Kolor naturalny średni blond, w lecie dość jasny.
Dotychczas stosowałam po prostu zwykłe szampony i odżywki, żadnych olei i masek. Miałam kiedyś Biovax do włosów blond, ale strasznie mnie swędziała po niej skóra głowy. Po Alterra granat i aloes tak samo. Olejowałam olejem kokosowym, ale nieregularnie więc nic z tego nie wyszło. Od tygodnia stosuję porządną pielęgnację:
Mycie
-Szampon Biały jeleń z bawełną
-Szampon Green Pharmacy- z rumiankiem, i z dziegciem
-Isana professional, szampon do włosów łamliwych oil repair. Uwielbiam takie szampony, nie ma silikonów a świetnie je wygładza. Moje włosy bardzo go lubią.
Odżywki:
-Balsam do włosów Green Pharmacy z pokrzywą (nakładam na 1-2 minuty i spłukuję po myciu)
Maski
-Biovax latte, z proteinami mlecznymi i olejem migdałowym (co 4 dni na 15 min, bez czepka i bez ręcznika)
Raz w tygodniu
-peeling skóry głowy z szamponu GP z dziegciem (do włosów z łupieżem, bardzo mocno oczyszcza) 3 łyżki cukru+ 2 łyżki szamponu
Dziś taki peeling robiłam drugi raz, ale na razie nie widzę skutków. Cukier dobrze się spłukuje, i nie zostaje na włosach.
Płukanki
-płukanka z fioletu gencjanowego- podobno świetnie działa na włosy przetłuszczające się, ale także zdejmuje żółty kolor włosów. Po dzisiejszym pierwszym użyciu stwierdzam że w błoto wyrzuciłam pieniądze na szampon srebrny (o tym później). 15 kropel fioletu rozcieńczam w 1l letniej wody, i płuczę włosy i skórę głowy. Następnie zakładam na włosy ręcznik (taki który możecie ubrudzić), włosy podsychają i susze je.
I tak wygląda moja pielęgnacja włosów na dzień dzisiejszy. Chciałabym także włączyć olej, konkretnie sezamowy. Kupiłam go dawno temu, miał być do włosów, kilka razy go używałam, potem robiłam z nim OCM, jednak okazało się że moja skóra nie toleruje tego (rumień się znów ukazał)
Chcę zużyć olej teraz, by w lato móc aplikować na włosy tylko jakieś w miarę lekkie maski.

Pozdrawiam, Antymionka

czwartek, 2 stycznia 2014

Zakupy poświąteczne!

Witajcie po krótkiej przerwie, już w 2014 roku :). Wracam do was z zakupami poświątecznymi, niektóre z nich zrobiłam na wyjeździe sylwestrowym. Zapraszam więc dalej, niedługo pojawi się kilka recenzj produktów moim zdaniem które zasługują na uwagę.

Z Rossmanna upolowałam kilka produktów, w tym szampon srebrny Rossmanowskiej firmy, aby usunąć żółty kolor spowodowany rozjaśniaczem którego używam w tej chwili, szampon z profesjonalnej linii Isana Oil Care dla łamliwych i matowych włosów, był przeceniony na 4,99 ma dużą pojemność (500 ml) kupiłam go ponieważ niestety swojego zapomniałam na wyjazd. Żel do higieny intymnej to u mnie must have, zakupiłam małą buteleczkę Białego Jelenia żeby nie targać ze sobą dużego z Ziaji.


Żel kuracja lipidowa z Ziaji chodził za mną od dawna, i w końcu go złapałam, jak na razie jestem bardzo zadowolona, moja skóra przechodzi dość ciężki okres, strasznie jest wysuszona od mojej kuracji przeciwtrądzikowej, zaskoczyła mnie gęsta, treściwa konsystencja. Do koszyka wpadł też długo rozmyślany przeze mnie róż Bourjois w kolorze 33 (podobno duplikat różu Nars Orgasm)



Dalej kilka produktów z Niemiec, jeden z lepszych jak dla mnie dezodorantów Fa Sport Invisible Power (nie widziałam tej wersji w Polsce, nie zawiera talku, ani alkoholu i chroni przed śladami na ubranich), żel pod prysznic Fa Sport Double Power relaksujący mięśnie i odświeżający, krem Nivea Soft w tubce, oraz krem Florena do rąk z aloesem.



Do hebe wstąpiłam tylko na chwilę, głównie po kolejne opakowanie podkładu z Catrice, All matt plus. Do koszyka wpadł także krem Ziaja matująco nawilżający, żaden krem nie jest mi go w stanie zastąpić, idealna harmonia dla mojej skóry, nie przesusza i jednocześnie nawilża oraz matuje. Suchy szampon Batiste wpadł do koszyka już przy kasie, ale jestem średnio zadowolona z jego działania.


Poza drogeriami kupiłam też już dawno wyszukiwane przeze mnie serum z Kozim Mlekiem z Delii, oraz krem z 12 % kwasem glikolowym z Le' Maadr. Chcę w końcu wziąć się za moją cerę, w szufladzie czeka też krem z filtrem gotowy na tą okazję, będę podwójnie nawilżać skórę właśnie tym serum z Delii aby jej nie przesuszyć. Myślę, że następny post będzie o mojej kuracji, na razie kończe skinoren który męczyłam z dużymi przerwami czego żałuję, z kwasem glikolowym na pewno muszę uzbroić się w większą systematyczność.



Zakupy dość spore, ale robione w kilku sklepach. Jestem z nich bardzo zadowolona, nie kupiłam nic nadprogramowo- no może dezodorant, ale jak mogłam nie wziąć? :)

Mam nadzieję że dobrze bawiliście się podczas sylwestra. Życzę wam wszystkiego najlepszego w nadchodzącym, 2014 roku.